wtorek, 4 marca 2014

Ciuchowo na potrzeby własne;-)

Czy Wasze dzieci też najszybciej rosną zimą i jesienią? Normalnie po przegladzie szafy okazało sie ze więszość ze spodni jest za krótka, za wąska, a bluzy niektóre sięgają dużo przed nadgarstek...
Wyjście na zakupy do centrum z trzema pannami odpada, więc będę szyć pmyslałam;-)
Moja mama też szyła mi ubrania, miałam najpiękniejsze sukienki i sukieneczki w okolicy, nie wstała od masszyny do póki sukienka nie miała w komplecie paska i kokardy albo kapelusza do kompletu!
Moja mama zawsze dokładnie z wykroju, ja na "żywca" znaczy sie wykroje na podstawie starych ciuchów;-))

Więc obkupiłam się w dresową dzianinę i troszkę cieńszą też i siadłąm do maszyny!! Jedno jest pewne, z dzianiny mogę szyć na okrągło, w związku z tym coraz mocniej narasta pragnienie posiadania overlocka.... gdy tak marudziłam mężowi, mówi, skoro inni chcą zabawki testować to w te pędy pisz do producena że z chęcią wypróbujesz jego sprzęt, haha;-))) W każdym razie słoik na ten cel założony  i porządnie obklejony co mi nikt do zawartości sie nie dostał, wystarczy teraz zapełnić!

To zaczynamy miętowo!!!
Płaszczyk wiosenno letni w Waszych ulubionych zestawieniach kolorystycznych (chyba), Natka wzniebowzięta i od wczoraj słyszę na okrągło, kiedy bedę mogła założyć go do szkoły??...
Płaszczyk uszyty na podstawie wykroju z etsy, ale mocno zmodyfikowany na potrzeby uszu i wykończenia przy szyji

Czapki wiosenne dla całej trójcy (Bartek czeka na bardziej męski kolor) plus kominy uszyte z podwójnej warstwy ale wviagane na raz;-)

Julia nieustannie kocha fiolet!



A Natasza typowo słodko różowa,ale zachwycona jest również  truskawkowym kolorem ;-)))


A to mozolny proces aplikacji, cieniutkie paski dzianiny doszywane w konturach serc... 


 

Obszarpaniec Julii ( znaczy sie wykończony częściowo na surowo )

Czerwonej dzianiny w kropki kupiłam 5 m , getry szły hurtowo! Natce idealnie spasowały do tuniki, którą szyłam juz jakiś czas temu!


Obszarpaniec Oliwii..


A tutaj płaszczyk dla mojej lali, która czeka na pozostałe elementy garderoby;-)) 




Za wytrwałość Gabrysia!! 


To na tyle, uciekam do pracy. Oliwia miauczy nad uchem o miętową sukienkę i haremki czerwone a dwie następne juz nawet nie pamiętam;-) Ale to dopiero w weekend, teraz lalki!
Buziaki
A na do widzenia mój mały asystent, dziś szyliśmy zasłony do salonu;))



16 komentarzy:

  1. :) Ależ wspaniałe ubrania:)!!! Mają szczęście dziewczyny, mogą zamawiać co się im tylko spodoba, bo zdolne Twoje rączki wszystko uszyć potrafią :). Lala jak zawsze pięknie wygląda.

    OdpowiedzUsuń
  2. Rany Julek jak ty dajesz radę? Tyle cudnych rzeczy, dziewczyny mają raj modowy dzięki Tobie:) Zdolniacha z Ciebie ogromna, jestem pełna podziwu. Czy ja dobrze liczę dzieciaczki? Ja przy dwóch małych kobietkach szaleję i wydaje mi się, że nie mam nawet kiedy pomyśleć. Dumna jestem z takiej kobiety jak Ty.

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciuchy wyszły pięknie :) podziwiam Twoje lale, a najbardziej chyba ich ubranka. Wszystkie takie słodkie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Taka mama to skarb!!!!:) Cuda!!!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ciuszki rewelacja:) ja sama nie mam odwagi zabrac sie za szycie ubran
    No ale z takim asystentem to sie nie ma co dziwic ,ze same cuda tworzysz :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne ubranka szyjesz, Jestem zachwycona Twoim wszechstronnie uzdolniona ! Szkoda, że moje dzieci są już trochę wyrośnięte, bo dostałam natchnienia na szycie małych ubranek :) Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. przepiekne ciuszki ale szczesciary

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudne, a asystent pierwsza klasa :))

    OdpowiedzUsuń
  9. cudowne rzeczy uszyłaś dzieciom! sa piękne i jedyne:) laleczka jak zawsze cudna:) a synuś pięknie pomaga:):)

    OdpowiedzUsuń
  10. no żałuje że córy nie mam :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Ależ Ty masz talent! Córy żadnej nie mam, ale anioły szyć uwielbiam i tu szczególnie, tych ubranek, zazdroszczę i podziwiam :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Złote ręce masz normalnie. Ja ledwo wiem z której strony do maszyny się siada ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. Uwielbiam Twoją stronę... Jesteś źródłem nie kończących się pomysłów i inspiracji. Jestem "maszynowym" samoukiem, choć w szkole podstawowej coś na tej maszynie się robiło. W młodości szyłam i to sporo (takie czasy...) - mam już za sobą i zimowy płaszcz na watolinie, i sukienkę do ślubu, i komunijną córci. Teraz rzadko, ale czasem siadam do maszyny. Zbieram się do szycia lal, choć na razie popełniłam jedną. Za duzo motywacji nie mam, bo córa już dorosła. Nie mów, że buty dla lali, to też Twoja robota... Pozdrawiam, Joanna

    OdpowiedzUsuń

Pozdrawiam serdecznie Aneta ;-)))