W sumie to powinnam jeszcze solidnie popracować, ale łapię oddech, herbata w kubku a ja postanowiłam napisać, tak dla siebie by post miał dzisiejszą datę. Nie umiem wylewnie pisać i opowiadać , ale dziś mój dzień podsumowań rocznych;-) Kolejny rok odhaczony a ja dumam... Do jakich przemyśleń doszłam...? że... pomijąc fakt ciągłego zmagania się pod górkę jestem szczęściarą. Mam rodzinę, czwórka moich dzieci daje mi co rano tak solidnego kopniaka do życia i działania, ze żadna porcja adrenaliny w strzykawce sie temu nie równa. Tak naprawdę to w ciagu dnia przynajmniej kilka razy mam ochotę wyjść, zamknać za sobą drzwi, ciągłe mamo... z drobiazgiem, głupotą, ze skargą na rodzeństwo, z prośbą... kłotnie i utarczki... brak czasu by ogarnąć własne myśli... głowa pęka, Bartek , w okresie buntu trzylatka... wszystko jego... a mama w centrum wszechświata.. cudowne uczucie, ale ... nawet w toalecie nie moze pomóc tata bo tylko mama umie;-) Najstarsza zaczyna testy wieku przejściowego do dojrzewania, średnia buntowniczka od urodzenia.... i mała smerfetka , która ma najwięcej do opowiedzenia... uczę patrzeć w oczy gdy ze mna rozmiawiaja,a jak ja tylk odpowiadam nie podnosząc wzroku buntuja się;-) czyli nauka nie idzie w las.
Juz kilka razy byłam na księżycu, w myślach haha, szybko wracam, ogarniam sie, siadamy i juz lepiej... Dobrze, że ich mam, dobrze, że mnie potrzebują i ja już boję sie chwili gdy dom ogarnie cisza.... ja tęsknie za nimi juz po kilku godzinach... grrrmam nadzieję ze to nie szybko..
A reszta jest do ogarniecia... choc śmiało mogę nazwać ten rok, rokiem awarii... boję się czasem oczu otworzyc co tym razem sie zepsuje!!! Ale to tylko rzecy martwe;-)
Nocami pracuję jednak i troche zdjęc wrzucam,
a propos zdjęć... prezentem dnia okazała sie wiadomość, że ktoś komu zaufałam i udostępniłam swoje zdjęcia w oryginalnej rodzielczości zaczął je powodzeniem sprzedawać.... ponoc photoshop czyni cuda, bo fotograf ze mnie marny... kurcze ale to nie zmieni tego że nadal będę ufać ludziom droga M;-)
Na dzień dobry Ewelinka i jej garderoba;-)
Roxy dostała imię od nowej właścicielki zanim pojawiła się na świecie... ubranka zdejmowane, wielkosć 80 cm.
Moje ukochane ....
Usia podobna do Roxy rozmiarem ;-)
Sylwunia w kwiecistej kiecce;-)
Zdjęcie tygodnia, Bartek i jego kot... a może to pies, bo bawi się jak szczeniak. Nie mogą zyć bez siebie, a kot potrafi spać na kimś nawet kilka godzn;-)
Moja prywatna adrenalina!!
Buziaki kochani, mam nadzieję że nie za bardzo namarudziłam;-)
idę spać, jutro w domu piżamowe przyjecie moich córek, od rana mam listę ustaloną przez organizatorki do ogarnięcia!